Pozycja Wojownika II / Warrior Pose II / Virabhadrasana II

Masz czasem tak, że wszystko bierze w łeb, bo sam sobie nagrabiłeś?
 
Jest niedziela po południu i wstałeś zdecydowanie w niedoczasie. Miał być ładny dzień. Może był. Miałeś być kilka godzin temu na slacklinie. Raczej nie dotarłeś. Masz napisać post na jutro. Coś tam joga, coś tam slackline i jak o tym myślisz, to dociera do Ciebie, że „Obcy ósmy pasażer nostromo” brzmi w tym momencie bardziej realnie. Podejmujesz jednak rękawicę i odpalasz kompa. Nie jesteś ani joginem, ani joginką i jak się okazuje: słabo język polski. „Kożyści z jogi”, wpisujesz w googla z błędem ortograficznym, ale to Cię nie ratuje. Linki wyskakują nieubłaganie: 10, 7, 33 korzyści.
 
 

Czytasz wszystkie i żeby łatwiej wjechały w świadomość włączasz muzykę Baasch’a. Nie znasz Baasch’a? „Leave it, leave it Or dare to take Give it, give it The second chance”. To już trochę znasz i masz drugą szansę. Baasch dał. Będzie wesoło albo wcale myślisz, czytając napis na pustej butelce po napoju robionym na myszach: „Jak żyć to nie jako widz”(…)

Było i trochę wesoło i trochę wcale i zdecydowanie bez rezultatu. Potem był dzisiejszy poranek i słoneczna joga na dachu. I kiedy już miałem wrócić do pisania tego postu, zastanawiając się jednocześnie, czy ten wstęp do niego to nie za bardzo od czapy mi się wczoraj urodził… Ding! Dong! Dzwonek do drzwi. Długo wyczekiwane 100 metrów nowiutkiej tasiemki uśmiecha się z paczki przekornie… Ogień!!! Miłość od pierwszego wejrzenia! I znowu wszystkie plany w łeb. Taśma wszak sama się nie zawiesi, o siebie nie zadba i po sobie nie pochodzi. Stąd mamy dziś wydanie wieczorne. Wybacz.. (ale ta taśma jest zajebista))).

Jedźmy więc powolutku z tymi obiecanymi benefitami, a potem kilka słów o widocznej na załączonym obrazku asanie.

Tożsame profity z uprawiania slackline i jogi

Tożsame efekty wynikające z uprawiania slackline i jogi (moim zdaniem oczywiście).
Temat rozpatrujemy ogólnie, nie wgłębiając się w poszczególne odmiany ani slackline, ani jogi.

Fizyczne:

• lepsza koordynacja ruchowa i równowaga
• wzmocnienie mięśni głębokich i zwiększenie ich wytrzymałości
• świadomość oddechu i kontrola nad nim
• dotlenienie organizmu i zwiększenie odporności
• poprawa wizualna sylwetki i zbicie nadwyżki kilogramów
• zwiększenie świadomości własnego ciała
• jest dla każdego, niezależnie od płci, wieku, wagi i formy

Mentalne:

• uspokojenie zmysłów
• oczyszczenie umysłu
• pomoc w utrzymaniu koncentracji
• poprawa nastroju i redukcja stresu
• zwiększenie wewnętrznego poczucia równowagi
• zwiększenie poczucia własnej wartości
• świadome bycie tu i teraz
• efektem często jest uczucie szczęścia

Różnice w  korzyściach

A żeby Ci się te dwie dyscypliny nie zlały w jedną, to weźmy finalnie kilka różnic na tapetę.

Joga na pewno bardziej niż zwykły slackline (czyli pomijamy slackline jogę) rozciąga nasze mięśnie i ciało w ogóle. Sprawia, że jest się bardziej elastycznym. Slackline z kolei ma według mnie większy udział w poprawie naszego refleksu. Prawie zawsze to ułamki sekund decydują, czy stoisz jeszcze na taśmie, czy już jednak pod nią leżysz. Ciężko mi się za to odnieść, pod kątem slackline, do takich benefitów z uprawiania jogi (wyczytałem w tych linkach) jak łagodzenie bóli menstruacyjnych, czy tego, że joga jest zalecana dla kobiet w ciąży. Co do menstruacji to dopytam albo powiesz mi już teraz. Jeżeli zaś chodzi o uprawianie slackline w ciąży, to wyobraźnia podpowiada mi duże NIE. A Ty co sądzisz?

Asana Wojownika II

Wojownik dwójeczka to wbrew pozorom wcale nie taka łatwa do wykonania na taśmie asanka. Zdecydowanie trudniejsza od wojownika jedyneczki (pisałem o nim w drugim odcinku), z którego też zalecam Ci płynnie w nią spróbować przejść. Zmieniasz tylko ułożenie tylnej stopy. Ruch ten powoduje rotację bioder, za którymi podąża korpus. Na koniec opuszczasz ręce wzdłuż taśmy. No i jesteś ugotowany. Do utrzymania równowagi pozostają Ci w zasadzie tylko biodra, których ruch dodatkowo ogranicza ułożenie nóg. Pomogą Ci spokój, opanowanie i koncentracja.

Dobrej zabawy!

Za tydzień coś naprawdę łatwego i relaksującego. Asana w sensie taka, bo co do treści to nic obiecać nie mogę. Znasz mnie już trochę.

Widzimy się! /Mi$